Życie to przygoda!
Posted by      04/15/2021 14:00:00     Self-care, self-love, slow life    Comments 0

Życie to przygoda

Witaj na w mojej blogowej zakładce. Jeżeli tutaj jesteś, oznacza to, że chcesz być bliżej mnie i sprawdzić kim jestem :) Cieszę się ogromnie i mam nadzieję, że będziesz tu częściej zaglądać.

Trochę czasu mi zajęło zastanowienie się nad tym, co by tu napisać w swoim pierwszym wpisie na blogu Slow Life, bo zakładka istnieje już chyba od 3 miesięcy! Pomyślałam sobie, że zacznę od początku, od tego jak to się wszystko zaczęło. 

Zawsze chciałam pisać bloga i brak wiary w siebie odbierał mi chęci. No bo przecież o czym ja mogę pisać? O fotografii? Jaki tam ze mnie fotograf! O podróżach? Co ze mnie za podróżnik! Kto to będzie czytał!? Nigdy nie potrafiłam docenić swoich umiejętności, talentów i intuicji, po czym szybko traciłam zapał, siłę i odpuszczałam. Dopiero po latach byłam w stanie przyznać się sama przed sobą, jak bardzo mnie to ograniczało i jak drastycznie człowiek potrafi sam sobie podcinać skrzydła. Teraz mija rok od porzucenia pracy etatowej w wygodnym fotelu przy biurku i to był chyba pierwszy krok do wolności, o której zawsze marzyłam i nie namawiam tu nikogo, by jednej sekundzie rzucać wszystko. Chodzi bardziej o to, by ufać sobie i nigdy nie robić nic wbrew sobie. Odwaga, która przyszła w tamtym czasie nie pojawiła się z znikąd. To lata pracy nad sobą, nad swoją świadomością, nad rozwojem osobistym, pracy z psychologiem i chęć poznawania nowych ludzi i rozmowy z nimi. To ogromna potrzeba robienia czegoś, co da mi i innym radość, co będzie moje i tylko moje, co będę mogła tworzyć w swoim tempie, na swoich warunkach. Co będzie mnie relaksować i wyciszać moją nieustanną i zabójczą gonitwę myśli. Nagle okazało się, że lata rozwijania niektórych talentów były jednak strzałem w 10tkę, bo bez umiejętności robienia zdjęć byłoby bardzo ciężko. Bez znajomości podstaw grafiki musiałabym dużo zadań przekazywań innym i pewnie wydawać na to niemałe pieniądze. Bez czystej ciekawości i chęci nauczenia się czegoś na temat poruszania się po social mediach, Slow Life zacząłby funkcjonować z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Wszystkie te umiejętności rozwijałam bez konkretnego celu, po prostu miałam na to ochotę i wiedziałam, ze przy tej okazji poznam ciekawe środowisko. Wtedy nie myślałam o własnej marce, a tym bardziej o tworzeniu rękodzieła. Nie widziałam w tym korzyści materialnych. Kierowało mną pragnienie nauczenia się czegoś nowego i znowu poznania nowych ludzi. Dlaczego o tym piszę? Bo chciałabym przekazać, że czasem nie warto się za bardzo zastanawiać "po co?" "co będę z tego mieć?". Nie trzeba analizować każdego swojego działania, zawsze warto dać się ponieść i zrobić to, na co ma się akurat ochotę. Nigdy, ale to nigdy nie wiesz jaka zmiana czeka Cię dnia następnego i co może Ci się akurat w tym momencie przydać. To jak w filmie Slum Dog (Milioner z ulicy). Chłopak wygrywa ogromne pieniądze w  Hinduskiej edycji programu Milionerzy, nie dlatego że ma wiedzę ze szkoły, a dlatego, bo samo życie go ukształtowało i nie bał się podejmować w nim pewnych decyzji, walcząc o przetrwanie na ulicy. Pomysł na robienie biżuterii też spadł na mnie całkiem nieoczekiwanie. Wszystko zaczęło się od betonu i od Pinteresta, którego przeglądałam, by pomóc sobie w pracy, którą akurat podjęłam (decyzja - spontan). Szukałam inspiracji i informacji o tym, co można zrobić z betonu architektonicznego (firma zajmowała się designem) i tak trafiłam na biżuterię z betonu. Po kilku tygodniach zamówiłam pierwsze formy i beton jubilerski. Później przyszedł czas na żywicę i makramy, które okazały się zbawienne dla mojej głowy i doskonałym sposobem na medytację w ruchu. Dodatkowo, wyplatanie makram świetnie rozwija kreatywność, zatem pomysłom już nie było końca :) Co było dalej? Codziennie dzieje się bardzo dużo. Poznaję mnóstwo inspirujących ludzi, którzy mnie nakręcają by pokonywać kolejne lęki. Mam za sobą pierwsze warsztaty, na których uczyłam wspaniałą grupę zabawy ze sznurkami. Przyszedł spokój, ustąpiły różne dolegliwości związane ze stresem, przyszła miłość i duże zmiany w życiu osobistym. Wszystko po tym, jak odpuściłam i przestałam gonić za idealnym i stabilnym bytem. Wszystko po tym, jak przestałam traktować życie śmiertelnie poważnie, a bardziej jak wielką przygodę, czego życzę absolutnie każdemu. Ufaj sobie, korzystaj z każdego dnia tak, jakby był jedynym. Wpis zakończę jednym z moich ulubionych cytatów Dalajlamy, który mi tutaj idealnie pasuje.

„ Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden nazywamy wczoraj, a drugi jutro. Dzisiaj jest właściwy dzień, aby kochać, wierzyć i żyć w pełni.”

Leave a Reply